taka moda, wiec co zrobic. oto zaczynam prowadzic bloga z zapisem tego co się u nas* +/- dzieje. o ile starczy mi zapalu ;)
updejt z ostatnich tygodni, czyli to co udalo nam sie osiągnąc od wylądowania na tym wrogim, azjatyckim lądzie:
- wylądowaliśmy
- przeżyliśmy 4 noce w 20 osobowym pokoju w hostelu w dzielnicy hmm.. nocnych rozrywek. po początkowym szoku polubiliśmy to miejsce.
- znalezlismy mieszkanie. plus jest taki ze tanie i centrum. minus ? (co sie okazalo jak juz sie wprowadzilismy;) nasz blok jest do rozbiorki w styczniu 2009. lokatorzy juz sie wyprowadzili, co wyjasnilo zagadkę dlaczego było tu tak cicho i nigdy nikogo nie spotkalismy w windzie;] blok-widmo spodobal sie jednak exchangom, bo cale nasze pietro wynajmuja studenci z wymiany. jest wesolo.
- i znowu - po początkowym szoku, polubiliśmy nasze mieszkanie. panowie hydraulicy chinczyki podlączyli nam w końcu cieplą wodę i teraz jest całkiem przytulnie;) mieszkamy w szostkę - ja, Justyna, Rafał i Skręt + Maria (Portugalka) + Geneva (Kanadyjka)
- zaczęliśmy szkolę. jest dziwnie. pierwsze zetknięcie z azjatyckim podejściem do pracy napawa mnie pewnym niepokojem
- zaczynamy się rozglądac za podrożami i łapiemy promocje tanich linii lotniczych.
tyle na razie.to be continued
* my - czyli ludki z którymi przyjechałam - Justyna, Skret i Rafał
niedziela, 31 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)